Arena Komiks nr 10

Wśród innych festiwalowych premier, w Łodzi ujrzał światło dzienne nowy, dziesiąty numer "Areny Komiks". Mały jubileusz pisma skłania do szczegółowej analizy dorobku magazynu, lecz niestety to nie miejsce na nią. Chciałbym jedynie w tym miejscu zaznaczyć, że przez pewien czas "Arenę" darzyłem dużą estymą i przez ten okres był to mój ulubiony polski magazyn komiksowy. Jednak gdzieś w połowie 2002 r. poziom pisma zaczął się obniżać, przede wszystkim za sprawą komiksów. Był nawet taki moment, że zastanawiałem się czy w dalszym ciągu kupować ten magazyn. Do październikowego numeru podszedłem więc z dużymi obawami...

Tym razem dostajemy sporo komiksów. Jak co numer, Arena wita nas kolejnym epizodem "Plasteliny" Krzysztofa Ostrowskiego. Jest to na tyle specyficzny rodzaj humoru, że z pewnością nie trafia do wszystkich. Bądź co bądź w kategorii "pure nonsens" "Plastelina" nie ma sobie równych na naszym podwórku.

Następnym komiksem jest nowelka "W rytmie Diezla" autorstwa Radosława Kleczyńskiego i Olafa Ciszaka. Kleczyński nie raz udowodnił, że jest sprawnym scenarzystą, który potrafi krótko opowiedzieć ciekawą historię. Niestety nie w przypadku "W rytmie Diezla". Sprawnie owszem, natomiast ciekawie już nie za bardzo. Wybuchy, strzelanie i ogólna demolka to właściwie wszystko, co czytelnik uświadczy w tym komiksie. Do tego ilustracje Ciszaka, które pozostawiają wiele do życzenia. Chodzi zwłaszcza o czytelność obrazu, choć i tak jest pod tym względem lepiej od poprzednich dokonań autora.

Kolejny odcinek przygód Blera autorstwa Rafała Szłapy to trzeci komiks w "Arenie". To niewątpliwie jedna z najsłabszych pozycji w tym numerze. Zresztą nie tylko w tym - w poprzednich również. Fabuła sprawia wrażenie wymyślanej na poczekaniu. Do tego ilustracje w większości rażą nieudolnością przedstawiania anatomii i ruchu.

Cztery humorystyczne paski autorstwa Mateusza Skutnika to kolejne komiksy w magazynie. Pierwszy z nich jest nie najwyższych lotów, za to pozostałe trzy to sympatyczne żarciki, narysowane przy tym rzetelnie i sprawnie. Zdumiewające jest jak Skutnik potrafi z łatwością rysować w niby podobnych, ale różniących się od siebie stylach. Szkoda tylko, że paski te nie zostały wydrukowane w kolorze.

Przyznaję, że twórczość Jana Kozy jest dla mnie zagadką. Nie jestem pewny na ile to, co "wyrysowywuje" autor jest celowym zamierzeniem, a na ile totalnym brakiem talentu rodem z zeszytowych bazgrołów z podstawówki. Autor debiutuje bowiem w magazynie pierwszym odcinkiem komiksu zatytułowanego "Próżnia czyli podróż w nicość". Co prawda komiks potrafi wywołać uśmiech na twarzy poprzez spojrzenie w krzywym zwierciadle na otaczającą nas rzeczywistość, jednak nie znajduję w rysunkach absolutnie niczego co mogłoby mnie choćby zainteresować.

Drugi odcinek cyberpunkowej "Przesyłki" Michała Ociesy to komiks na poziomie. W historii tkwi niewątpliwy potencjał, który można wykorzystać. Na razie fabuła się rozwija i wciąż nie za bardzo wiadomo o co chodzi. Przejrzysta, czytelna kreska dodatkowo powoduje, że komiks czyta się łatwo i przyjemnie.

"Młodość Adama Małysza" autorstwa Piotra Kasińskiego i Roberta Trojanowskiego to humorystyczna wizja młodości bożyszcza tłumów i (wręcz) bohatera narodowego. Cóż, fanom Małysza, i to tym młodszym, komiks może się spodobać; reszcie - nie sądzę. Całość raczej nie śmieszy za bardzo. Drażnić może za duże nagromadzenie onomatopei, wśród których zdarzają się takie kwiatki jak "buju buju" lub "fruuuu".

Jednoplanszówka "Nerwolwer" Tomasza Niewiadomskiego to strzał chybiony albo czegoś w tej historyjce nie dostrzegam. Po prostu najzwyczajniej w świecie nie śmieszy.

"Likwidator" Ryszarda Dąbrowskiego gości niemal w każdym komiksowym periodyku. Tym razem w "Arenie" dostajemy dwu planszowy swoisty crossover Likwidatora z redaktorem Szwędakiem. Jak zwykle Likwidator musi komuś zrobić krzywdę i jak zwykle wygłosić pseudointelektualną przemowę. Tym razem jednak swoiście pojmowanego dydaktyzmu jest mniej, przez co komiks jest strawniejszy w odbiorze i miejscami bardziej zabawny. Kreska tradycyjnie na wysokim poziomie.

Ozdobą magazynu są dwa ostatnie komiksy. Oba napisane przez Jerzego Szyłaka. Pierwszy z nich, jednoplanszowy "Fachowiec" to historia o prostej acz przewrotnej puencie. Któremu facetowi po lekturze nie przemknie przez głowę pytanie: "A może to prawda?". Słowem - komiks krótki, a potrafiący przykuć uwagę. Opowiastkę świetnie zilustrował Marcin Nowakowski. Tu naprawdę nie ma się do czego przyczepić - wszystko dopieszczone i staranne, łącznie nawet z odbiciami na ladzie. Widać, że autor z komiksu na komiks rysuje coraz lepiej. I oby tak dalej. Drugim komiksem Szyłaka jest posępny "Panowie w cylindrach". Zastanawiam się czy słowo "posępny" nie jest tu zbyt lekkim określeniem. To w istocie koszmar rodem z naszych najgorszych snów. Stroną graficzną komiksu zajęła się Dagmara Matuszak. Przyznaję, że autorka miło mnie zaskoczyła. Porównanie rysunków w "Panowie w cylindrach" z "Wrześniowym przedpołudniem" zawartym w antologii "Wrzesień", wychodzi zdecydowanie na korzyść tego pierwszego. Widać, że kresce Matuszak służy kolor, położony zresztą z dużym kunsztem. To właściwie dzięki niemu rysunek staje się przestrzenny i żywy.

Strona publicystyczna magazynu zawsze trzymała wysoki poziom. I tym razem, mimo że artykułów jest mniej, poziom został zachowany. Adam Rusek prezentuje niedorzeczności jakie pod adresem komiksu wypisywano w Polsce we wczesnych latach PRLu. Szczególnej uwadze polecam artykuł Wojtka Birka o komiksowej inicjatywie zwanej "OuBaPo". Dalej Bartosz Kurc obszernie (łącznie z tłem historycznym powstania albumów) recenzuje "Ekspedycję" Mostowicza, Górnego i Polcha. W części publicystycznej znajdziemy jeszcze trzy wywiady - z Bartoszem Minkiewiczem, Jerzym Szyłakiem i Bartoszem Kurcem oraz jak zwykle niewiele krótkich recenzji, donosy Jarka Obważanka, które jednak dla internautów nie będą żadnymi nowościami i felieton Piotra Kasińskiego.

Najnowszy numer "Areny" wciąż nie rozwiał moich obaw. Szkoda, że w magazynie zabrakło komiksów Piorunowskiego, Tomaszewskiego lub Ostrowskiego (pomijając "Plastelinę"). Jednak obecność prac Skutnika, Szyłaka wraz z Nowakowskim i Matuszak, a nawet Ociesy wróży dobrze na przyszłość. Na razie są to jedynie promyki nadziei na powrót magazynu do wysokiej formy z początków działalności. Pozostaje więc czekać na kolejne numery...

Piotr "wilk" Skonieczny

"Arena Komiks" nr 10
Redaktor naczelny: Tomasz Tomaszewski
Okładka: Olaf Ciszak
Wydawca: Graficon
Data wydania: 25.10.2003
Liczba stron: 64
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: czarno-biały i 16 stron kolorowy
Dystrybucja: salony prasowe
Cena: 12,90 zł